Stanisław Pomykała
Z Wikipedia misyjna
Artykuł wymaga uzupełnienia
"Rosja potrzebuje prawdziwych kapłanów" - rozmowa z o. S. Pomykałą SJ
Ks. Józef Augustyn: Kiedy przyszła pierwsza odwilż w Rosji, zostałeś posłany przez Ojca Generała z misją założenia nowej placówki w tym kraju.
Ks. Stanisław Pomykała: Ojciec Generał mnie posłał, ale ja sam od dawna miałem takie pragnienie i w pewnym sensie nakłoniłem Ojca Generała do podjęcia tej decyzji. On zaakceptował moją gotowość niesienia pomocy biskupowi Werthowi w organizowaniu struktur kościelnych na Syberii. Najpierw nasz przełożony zamierzał mnie wysłać do Petersburga, ale potem, gdy Papież mianował młodego ks. Józefa Wertha administratorem apostolskim dla katolików łacińskiego obrządku dla Syberii Dalekiego Wschodu, pojechałem tam.
ks. J.A.: Czy było do kogo wracać po 70 latach regularnej walki z Kościołem, szczególnie z Kościołem katolickim?
ks. St.P.: Przed 1917 rokiem istniała w Rosji diaspora katolików. Kiedy przyjechałem do Nowosybirska w 1991 r., zastałem kościoły wybudowane przez katolików, które wiele lat służyły, niestety, do innych celów. We władywostockiej świątyni urządzono archiwum, w tomskiej było planetarium. Obie zostały wreszcie oddane katolikom wspaniale zorganizowanym i pobożnym, podobnie jak w Irkucku, w Krasnojarsku, czy w Barnaure, w Tumiej i w Omsku, ale i te świątynie są wykorzystywane nie tylko do celów liturgicznych; w nich również znajdują się apteki, sale koncertowe i inne instytucje. W Jekaterienburgu również było do kogo wracać. Bóg dał nam szansę odnalezienia żywych, starych katolików. Od nich zaczyna się nowa historia Kościoła i wspólnot katolickich w Rosji m.in. dzięki temu, że Papież mianował swojego administratora dla katolików, że ów zaprosił księży z zagranicy, bo miejscowi wyginęli w łagrach albo wymarli.
ks. J.A.: Ilu więc kapłanów było na Syberii?
ks. St. P.: Początkowo byli tylko bp Werth, o. Paweł i ja. Potem jeszcze z Włoch dojeżdżał ks. Giovanni. W tej chwili jest nas więcej, dzięki temu, że wokół administratora apostolskiego możliwe jest organizowanie nowego życia kościelnego.
ks. J.A.: Czy przed rokiem 1991 istniały jakieś wspólnoty, które gromadziły się na modlitwę w sposób nieformalny?
ks. St.P.: Prawie wszędzie istniały. Proces ich rejestracji zaczął się już w latach osiemdziesiątych. Przedtem spotykano się w mieszkaniach prywatnych. To były katakumbowe Kościoły, które trwały na modlitwie przez cały czas budowania komunizmu. Nie były to wielkie wspólnoty, ale dzięki nim Kościół przetrwał i teraz odżywa, wzmacnia się, można nawet powiedzieć, że jest w rozkwicie, np. w Tomsku czy w Nowosybirsku.
ks. J.A.: Co robią dziś jezuici w Rosji?
ks. St.P.: W samej Rosji jest nas niewielu, istnieje tylko jedna prawdziwa wspólnota w Nowosybirsku. W Moskwie jest mała grupa, która stara się tam zorganizować college i pomaga w obsłudze w Konferencji Episkopatu i wspólnotom Sióstr Matki Teresy z Kalkuty. W Moskwie i w Petersburgu jest też jezuita pracujący w seminarium; może są jeszcze jacyś księża dojeżdżający, ale nie tworzą wspólnoty. Są wspólnoty w Kazachstanie, w Kirgizji, na Białorusi, na Ukrainie; należą one do Rosyjskiego regionu Towarzystwa Jezusowego.
ks. J.A.: Jest ich niewielu...
ks. St.P.: Najbardziej zorganizowani jesteśmy w Nowosybirsku. Tam jest wspólnota zorganizowana przez centrum INIGO, to jest religijno-kulturalny ośrodek, prowadzący różnorakie formy zajęć edukacyjnych. W centrum odbywały się kolokwia, sesje, ćwiczenia duchowne dla duchownych i świeckich. INIGO było instytucją współpracującą z Uniwersytetem Pedagogicznym i z Państwowym Uniwersytetem Nowosybirskim w Okangaratku. Obecnie ta współpraca została zaniechana. Jest tam znakomicie wyposażona biblioteka teologiczno-filozoficzna; nie ma takiej drugiej w całej Rosji. Tam też prowadzone są kursy biblijne i studio "Kana", gdzie przygotowywane są materiały audiowizualne dla potrzeb Kościoła.
ks. J.A.: Jezuici ze swoim czwartym ślubem szczególnego posłuszeństwa Papieżowi uchodzą za papieską gwardię. Jak układają się relacje jezuitów z Kościołem prawosławnym?
ks. St.P.: Nie mamy specjalnych relacji z Kościołem prawosławnym, wpisują się one w kontekst stosunków między Kościołem katolickim a prawosławnym. Formowaniem relacji między bratnimi czy siostrzanymi Kościołami zajmuje się arcybiskup Tadeusz Kondrusiewicz, administrator apostolski w Moskwie; oczywiście w jakimś stopniu robi to również nuncjusz apostolski - arcybiskup John Bukowski. Każdy z nas ma znajomych, przyjaciół wśród prawosławnych, wielu z nas też spotkało się z jakimiś przejawami niechęci z ich strony. Kościół prawosławny, bardzo wewnątrz podzielony, jak nadmieniłem, nie żyje jeszcze pełnią życia. Ciągle niepokoją go wewnętrzne problemy: odrodzenia życia religijnego, organizacji życia kościelnego. Te sprawy bardziej go zajmują niż relacje z Kościołem katolickim. Te relacje mają raczej charakter obronny przed zdolnościami organizacyjnymi i szerokimi możliwościami działania katolików.
ks. J.A.: Ostatnio pielgrzymowałeś po wielu miastach Rosji z relikwiami św. Teresy od Dzieciątka Jezus...
ks. St.P.: Relikwie przebywały najpierw w Kazachstanie, potem w Zachodniej Syberii, w ośrodkach katolickich Czelabińska, Jekaterenburga, Zumieniema, Omska, Nowosybirska, Barnałułema, Prokopieska, Ikirimowa, Tomska. To jest pierwsza trasa, którą przemierzałem. Drugi objazd był związany z rekolekcjami, które miały przygotować wspólnoty do przeżywania Wielkiego Postu i Świąt Wielkanocnych. To było zaproszenie do wgłębienia się w tajemnicę paschalną w świetle doświadczenia wiary św. Teresy. Rekolekcje były prowadzone przez cały Wielki Post w kościele katedralnym w Nowosybirsku. Stamtąd pojechałem do Orienburga, w europejskiej części Rosji. W Tomsku przekazałem relikwie wschodniej części Administracji Apostolskiej. Było to niezwykłe przeżycie duchowe dla katolików i nie tylko, bo prawosławni często przychodzili modlić się z nami przy relikwiach.
ks. J.A.: Otrzymałeś pionierską misję budowania duszpsterstwa powołań w Rosji. Jeżeli brakuje powołań kapłańskich w krajach tradycyjnie chrześcijańskich, czy będą powołania w Rosji, gdzie chrześcijaństwo zostało tak bardzo zranione?
ks. St.P.: Duszpasterstwo powołań dotyczy przede wszystkim powołań do Towarzystwa Jezusowego. Jestem we wspólnocie jezuitów pracujących na terytorium byłego Związku Radzieckiego. Sprawą powołań do naszego zakonu byliśmy w pewnym momencie zaskoczeni. Propaganda antykatolicka pomogła wielu ludziom zapoznać się z jezuitami. Obecnie mamy piętnastu kandydatów do zakonu, którzy poznali nasz zakon przez literaturę antyjezuicką. To przez nich przymuszeni zostaliśmy do zajęcia się także prawosławnymi. Dla mnie jest to zajęcie zupełnie nowe i jeszcze nie wiem, jak to robić. Zwykle tam, gdzie są nasze domy, gdzie jest wspólnota czy chociaż jeden jezuita, zbierają się ludzie, którzy chcieliby nas bliżej poznać. Będę im przedstawiał historię Towarzystwa Jezusowego, jego duchowość, żeby mogli realnie ocenić, czy rzeczywiście chcą być jezuitami, czy może księżmi diecezjalnymi... Tak czy inaczej trzeba pomóc tym ludziom rozeznać drogę powołania.
ks. J.A.: Będziesz więc łowił...
ks. St.P.: Nie każdy musi i nie każdy, kto chce, może zostać jezuitą, ale gdy Chrystus zaczynał swoją misję, to chrześcijaństwa jeszcze nie było; po prostu po imieniu wołał: Chodź za Mną! Powoływał, kogo chciał. Tajemnicą powołania jest tajemnica osobistego spotkania z Bogiem i Jego przyjaciółmi, z tymi, którzy dla Jego imienia przychodzą do ludzi... Mówię Rosjanom, że przyjechałem nie w imieniu Kościoła katolickiego czy w imieniu jezuitów, ale w imię Pana - Jezusa Chrystusa. Oczywiście, jestem katolikiem, jezuitą, ale przyjechałem nie po to, żeby szerzyć jezuicką propagandę. Dla mnie ważny jest Pan i to, co On chce w Rosji robić. On jest też obecny w Kościele prawosławnym.
ks. J.A.: Jak miałaby wyglądać formacja kapłańska w Rosji?
ks. St.P.: Myślę, że nikt tego nie wie do końca. Boję się, że my przenosimy nasze pojęcie o Kościele i pewne modele Kościoła Zachodu. To źle.
ks. J.A.: Między innymi śpiewacie polskie pieśni...
ks. St.P.: Nie tylko polskie, ale i włoskie, francuskie, amerykańskie; różne. Formacja kapłańska w Rosji jest związana z naszą wizją Kościoła, z naszym myśleniem o Kościele. Jeszcze się nie wykształtował posoborowy model Kościoła katolickiego, jaki powinien być w Rosji. On będzie się kształtował w najbliższych latach w relacjach z Kościołem prawosławnym. Od tego zależy, jakie ten Kościół będzie zajmował miejsce w społeczeństwie rosyjskim, wieloreligijnym, wielowyznaniowym, zlaicyzowanym, postmodernistycznym i postkomunistycznym...
ks. J.A.: Jakich księży potrzebuje Rosja?
ks. St.P.: Rosja, tak jak Polska i Francja, i wszystkie inne kraje, potrzebuje prawdziwych kapłanów, a nie działaczy społecznych. Różnica między kapłanem a działaczem społecznym jest taka, że kapłani żyją ofiarą, z ofiary, dla ofiary i w ofierze. A ksiądz - działacz społeczny buduje lepszą przyszłość na tej ziemi. To jest kolosalna różnica. Ona określa relacje z ludźmi, naszą obecność wśród wiernych. Rosja potrzebuje kapłanów, a nie działaczy społecznych.
oprac. Tadeusz Pulcyn
Źródło: Posłaniec Serca Jezusowego, III/2000
